sobota, 12 sierpnia 2017

Niech pozostaną w twym sercu te słowa...

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Karol Orłowski, nasz wieloletni Gospodarz w Szklarskiej Porębie; a także Klaudia Kołodziejczuk, włączająca się w swoim czasie w działalność Wspólnot młodzieżowych. Życzę Jubilatom, aby żyli na co dzień Bożym słowem. O to będę się dla Nich modlił!
      Tymczasem, dzisiaj przede mną bardzo pracowity dzień w Miastkowie: Msze Święte poranne, pogrzeb i ślub; oraz kilka dłuższych spraw kancelaryjnych, wieczorem zaś - Różaniec i Apel pielgrzymkowy. Na szczęście, Ksiądz Marek przyjedzie, aby w niektórych akcjach liturgicznych nieco mi pomóc. To będzie Jego pierwszy - ale, daj Boże, nie ostatni - występ w Miastkowie.
      Nie zapominajmy o Pielgrzymach, zarówno wędrujących na trasie, jak i duchowych. Wspierajmy Ich modlitwą.
        Ja zaś dzisiaj będę także wspierał modlitwą mojego kursowego Kolegę, Księdza Marka Wasilewskiego, w czasie pogrzebu Jego Ojca, ś.p. Józefa...
         Niech Pan będzie z nami przez cały dzisiejszy dzień!
                                        Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Sobota 18 Tygodnia zwykłego, rok I,
do czytań: Pwt 6,4–13; Mt 17,14–20

CZYTANIE Z KSIĘGI POWTÓRZONEGO PRAWA:
Mojżesz mówił do ludu: „Słuchaj, Izraelu, Pan, nasz Bóg – Pan jedyny. Będziesz miłował twojego Pana Boga z całego swego serca, z całej swojej duszy, ze wszystkich sił swoich.
Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą między oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach.
Gdy Pan, twój Bóg, wyprowadzi cię do ziemi, którą poprzysiągł przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że da tobie miasta wielkie i bogate, których nie budowałeś, domy pełne wszelkich dóbr, których nie zbierałeś, wykopane studnie, których nie kopałeś, winnice i gaje oliwne, których nie sadziłeś, kiedy będziesz jadł i nasycisz się, strzeż się, byś nie zapomniał o Panu, który cię wyprowadził z Egiptu, z domu niewoli.
Będziesz się bał Pana, swego Boga, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: „Panie, zlituj się nad moim synem. Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić”.
Na to Jezus odrzekł: „O plemię niewierne i przewrotne! Dopóki jeszcze mam być z wami; dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie mi go tutaj”. Jezus rozkazał mu surowo i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie.
Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: „Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?”
On zaś im rzekł: „Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «Przesuń się stąd tam», i przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was”.

Słowa, które Mojżesz w imieniu Boga przekazuje ludowi – słowa nakazujące, aby miłował on Pana Boga z całego swego serca, z całej swojej duszy, ze wszystkich sił swoich mają narodowi wybranemu towarzyszyć zawsze i wszędzie. Polecenia Mojżesza są w tej kwestii bardzo jasne, gdy nakazuje on z wielką mocą: Wpoisz je [czyli słowa, o których mówimy] twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą między oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach.
Polecenie to Żydzi zrozumieli dosłownie i dlatego fragmenty Tory nosili w małych skórzanych pudełeczkach, przymocowanych do czoła i do lewego ramienia, czyli w tak zwanych filakteriach. Wydaje się jednak, że nie zawsze szło to w parze z faktycznym umieszczeniem Bożego słowa w orbicie swego duchowego wejrzenia. Przeto dochodziło do paradoksów, z których znani byli za czasów Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie, że będąc – właśnie! – wielce uczonymi i biegłymi w Piśmie Świętym, nosząc jego fragmenty pomiędzy oczami i na ramieniu, oraz umieszczając na odrzwiach swoich domów (co z kolei nazywano mezuzami), wcale nie przestrzegali go w swoim codziennym życiu.
Możemy zatem z całym przekonaniem stwierdzić, że dzisiejsze napomnienie Mojżesza nie miało na celu zewnętrznego „obwieszenia się” fragmentami Pisma Świętego, ale umieszczenie go w duchowym centrum całego swego życia – tak, by na wszystkie sfery życia człowieka mogło ono promieniować. Owszem, nic nie szkodziło wówczas i dzisiaj nie zaszkodzi poumieszczać sobie w miejscach, w których się na co dzień znajdujemy, wersety z Biblii – tak, żeby się o nie dosłownie „potykać”, żeby ciągle trafiać na nie wzrokiem.
Można jakiś fragment umieścić na wygaszaczu komputera, można wysyłać innym lub otrzymywać parametry biblijne lub całe wersety drogą mailową, lub sms-ową, można w wielu innych jeszcze miejscach, widocznych bardziej lub mniej, je poumieszczać, ale to wszystko po to, aby tym Słowem rzeczywiście kierować się w codziennej swojej pracy i w kontaktach z ludźmi.
Z całą natomiast pewnością systematyczna, codzienna lektura Pisma Świętego da nam tę zdolność, że wiele zdań i sformułowań biblijnych zapadnie nam na tyle głęboko w sercu, że będziemy je sobie przypominali szczególnie wtedy, kiedy dany cytat najbardziej będzie potrzebny. To już „zmartwienie” Ducha Świętego, żeby o to zadbać…
Naszą sprawą natomiast jest, by mieć stały kontakt z Biblią, by to Słowo stale czytać, rozważać, słuchać go z uwagą… Czyli – jak dzisiaj polecił Mojżesz – mieć je cały czas w orbicie swego widzenia. Cały czas mieć je „pod ręką” – tak, jak Żydzi mieli je fizycznie na ręku.
W przypadku narodu wybranego miało to sprawić, że nie zapomni on o swym Bogu wtedy, gdy Ten spełni swe obietnice i wprowadzi go do Ziemi Obiecanej – także wtedy będzie swego Boga miłował, a nie uzna, że jest On mu już niepotrzebny… Wiemy, że różnie z tym, niestety, bywało…
W naszym natomiast przypadku ma to się przekładać na żywą naszą wiarę w Jezusa – wiarę chociażby taką, jak ziarnko gorczycy. Bo wiara nie z czego innego się rodzi, jak ze słuchania Bożego słowa. I miłość prawdziwa do Boga nie z czego innego się rodzi, jak ze słuchania Jego słowa… Nie z różnych zewnętrznych form i najbardziej oryginalnych działań duszpasterskich, ale z faktycznego słuchania Bożego słowa i życia nim na co dzień.
Jeżeli bowiem nawet zaangażujemy się w różne działania i akcje, a zabraknie faktycznego osobistego kontaktu z Jezusem w Jego słowie i na modlitwie, to zewnętrzne formy – powtórzmy: choćby najbardziej oryginalne – na nic się zdadzą. Można bowiem być – jakby to niewiarygodnie nie brzmiało – niewierzącym aktywistą religijnym. I można z pamięci cytować całe obszerne fragmenty Biblii, a wcale nie żyć Bożym słowem. Przeto trzeba nam to Słowo codziennie od nowa – umieszczać w orbicie naszego duchowego wejrzenia…
W końcu, nie na darmo dzisiaj – zanim padło polecenie, by naród swego Boga miłował, wcześniej wypowiedziane zostało wezwanie: Słuchaj, Izraelu…
W tym kontekście zastanówmy się:
Czy codziennie mam – w jakiejkolwiek formie – kontakt z Bożym słowem?
Jakie rozwiązania stosuję, aby ten kontakt sobie ułatwiać, lub sobie o nim na bieżąco przypominać?
Czy przy podejmowaniu codziennych decyzji staram się kierować wprost konkretnymi wskazaniami, zapisanymi w Piśmie Świętym?

Słuchaj, Izraelu, Pan, nasz Bóg – Pan jedyny. Będziesz miłował twojego Pana Boga z całego swego serca, z całej swojej duszy, ze wszystkich sił swoich…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz