wtorek, 15 lutego 2011

Cyryl i Metody nie zrażali się trudnościami...

Witam serdecznie i zapraszam do refleksji nad aktywną posługą misyjną Świętych Cyryla i Metodego. Uczmy się od nich wytrwałości w pracy, jakiej dają przykład - pomimo tak wielkich oporów, z jakimi się spotykali. A my tak często szybko się zniechęcamy. Życzę wszystkim błogosławionego dnia!
                     Gaudium et spes!  Ks. Jacek 

Święto Świętych Cyryla, Mnicha i Metodego, Biskupa,
do czytań z t. VI Lekcjonarza:  Dz 13,46–49;  Łk 10,1–9
Pierwszy z dzisiejszych Patronów, Cyryl,urodził się w Tesalonikach w 826 roku, jako siódme dziecko w rodzinie wyższego oficera miejscowego garnizonu. Jego właściwe imię to Konstanty – imię Cyryl przyjął pod koniec życia, wstępując do zakonu. Po studiach w Konstantynopolu został bibliotekarzem przy kościele Hagia Sophia. Później odsunął się na ubocze. Jednak odnaleziony, podjął w szkole cesarskiej wykłady z filozofii. Wkrótce potem, w 855 roku udał się na górę Olimp, do klasztoru w Bitynii, gdzie przebywał już jego starszy brat – Święty Metody.
Na żądanie cesarza Michała III obaj wyruszyli do kraju Chazarów na Krym, aby rozwiązać spory religijne między chrześcijanami, Żydami i Saracenami. Święty Cyryl przygotował się do tej misji bardzo starannie: nauczył się języka hebrajskiego – by dyskutować z Żydami, oraz syryjskiego – by prowadzić dialog z Arabami, przybyłymi z okolic Syrii. Po udanej misji został wysłany z bratem przez patriarchę Świętego Ignacego, aby nieść chrześcijaństwo Bułgarom. Pośród nich pracowali pięć lat.
Następnie, na prośbę księcia Rościsława, udali się z podobną misją na Morawy, gdzie wprowadzili do liturgii język słowiański, pisany alfabetem greckim. Po dopracowaniu go przez uczniów Świętego Metodego, pismo to w ostatecznym kształcie nazwano cyrylicą. Święty Cyryl przetłumaczył Pismo Święte na język starocerkiewno–słowiański. Cały ten proces inkulturacji chrześcijaństwa stał się przyczyną płynących z różnych stron sprzeciwów, a nawet prześladowania Misjonarzy.
Dlatego kiedy z terenu dzisiejszych Węgier Bracia udali się do Wenecji, by tam dla swoich uczniów uzyskać święcenia kapłańskie,miejscowe duchowieństwo przyjęło ich na tyle wrogo, że skończyło się to oskarżeniem ich przed niemal o herezję. Posłuszni wezwaniu Papieża Mikołaja I, udali się do Rzymu dla wyjaśnienia sprawy. Jednak w tym jednak czasie Papież zmarł, a jego następca,  Hadrian II, przyjął ich bardzo serdecznie, kazał wyświęcić ich uczniów na kapłanów, zatwierdził tez ich słowiańskie księgi liturgiczne. Wkrótce potem Święty Cyryl zmarł na rękach swego brata, 14 lutego 869 roku. Papież Hadrian urządził zasłużonemu Misjonarzowi uroczysty pogrzeb.
Z kolei Metody, którego imieniem chrzestnym było imię: Michał, urodził się między 815 a 820 rokiem. Ponieważ posiadał uzdolnienia wybitnie prawnicze, wstąpił na drogę kariery urzędniczej. W młodym wieku został zarządcą cesarskim w jednej ze słowiańskich prowincji.Zrezygnował z urzędu, wstępując do klasztoru w Bitynii, gdzie został przełożonym. Tam też przyjął imię Metodego. Około 855 roku dołączył do niego brat, Święty Cyryl, po śmierci którego Hadrian II konsekrował Metodego na arcybiskupa Moraw i Panonii – na terenie dzisiejszych Węgier, oraz dał mu uprawnienia legata.
Jako biskup Metody kontynuował rozpoczęte dzieło. Z powodu wprowadzenia obrządku słowiańskiego, mimo aprobaty Rzymu, był atakowany przez arcybiskupa Salzburga, który podczas synodu w Ratyzbonie uwięził go na dwa lata w jednym z bawarskich klasztorów.Dopiero interwencja papieża Jana VII przywróciła utraconą wolność. Nękany przez kler niemiecki, Metody udał się ponownie do Rzymu.Papież Jan VIII przyjął go bardzo życzliwie i potwierdził wszystkie nadane mu przywileje.
I tak już było stale: Papież popierał jego działalność, a miejscowe duchowieństwo podchodziło do niej bardzo nieufnie. Biskup Metody umarł w Welehradzie na Morawach 6 kwietnia 885 roku. W roku 907 rozpadło się państwo wielkomorawskie, a z jego rozpadem obrządek słowiański został usunięty na rzecz łacińskiego. Mimo tego, dzieło Świętych Cyryla i Metodego nie upadło. Ich językiem w liturgii nadal posługuje się kilkadziesiąt milionów prawosławnych i kilka milionów grekokatolików. Obaj Święci są uważani za apostołów Słowian. W roku 1980 Sługa Boży Jan Paweł II ogłosił ich współpatronami Europy.
A w Liście Apostolskim „Egregiae Virtuti”, wydanym 31 grudnia 1980 roku, Jan Paweł II tak opisał ich apostolską działalność: „Cyryl i Metody, bracia, Grecy rodem z Tesaloniki – miasta, w którym żył i działał Święty Paweł – od początku swego powołania weszli w ścisłe związki duchowe i kulturowe z Kościołem patriarchalnym w Konstantynopolu, słynnym podówczas z rozwoju nauki i aktywności misyjnej. W tamtejszej też szkole, stojącej na wysokim poziomie, zdobyli wykształcenie. Obaj obrali zakonny stan życia, łącząc obowiązki powołania zakonnego z posługą misyjną, której pierwsze świadectwo dali wyruszając na ewangelizację Chazarów w Chersonezie Trackim.
Głównym ich dziełem ewangelizacyjnym była jednakże misja na Wielkich Morawach, wśród ludów zamieszkujących podówczas Półwysep Bałkański i ziemie nad Dunajem, a stało się to na prośbę księcia morawskiego Rościsława […]. Ażeby sprostać wymaganiom swej apostolskiej posługi pośród tych ludów, dokonali przekładu Ksiąg świętych na ich język dla celów liturgicznych i katechetycznych, kładąc tym samym podwaliny pod całe ich piśmiennictwo. Słusznie przeto uważani są nie tylko za apostołów Słowian, ale także za ojców kultury wśród wszystkich ludów i narodów, dla których pierwszy zapis języka słowiańskiego nie przestaje być podstawowym punktem odniesienia w dziejach ich literatury.
Cyryl i Metody spełniali posługę misyjną w jedności zarówno z Kościołem Konstantynopolitańskim, przez który zostali posłani, jak i z rzymską Stolicą Świętego Piotra, przez nią potwierdzeni. Było to wyrazem jedności Kościoła, która za czasów ich życia i działalności nie została dotknięta nieszczęściem rozłamu pomiędzy Wschodem a Zachodem,jakkolwiek stosunki pomiędzy Rzymem a Konstantynopolem były już nacechowane pewnymi napięciami. W Rzymie Cyryl i Metody, przyjęci ze czcią przez papieża i Kościół Rzymski, znaleźli aprobatę i poparcie dla całej swej działalności misyjnej. Znajdowali również obronę, gdy działalność ta, z powodu odmienności języka używanego w liturgii, napotykała przeszkody ze strony niektórych niechętnych środowisk zachodnich.” Tyle z Listu Jana Pawła II.
            Bardzo aktywna posługa dzisiejszych Patronów była dokładnym wypełnianiem polecenia, zawartego w dzisiejszej Ewangelii – polecenia misyjnego, z jakim Jezus zwrócił się do swoich uczniów. Święci Cyryl i Metody włączyli się w jakiś duchowy sposób do grona tych, których Jezus wysyłał przed sobą po dwóch. Ich też wysłał dwóch na żniwo wielkie,aby głosili Jego Królestwo i zaprowadzali Jego pokój.
Niestety, często spotykali się z wrogim przyjęciem, dlatego z pewnością nieraz odnajdywali samych siebie w tej sytuacji, w jakiej dzisiaj – w pierwszym czytaniu – widzimy Barnabę i Pawła, dyskutujących z Żydami. To przecież do Narodu Wybranego w pierwszym rzędzie skierowane było przesłanie ewangeliczne, a dopiero potem miało być ono rozprzestrzenione po całym świecie. Skoro jednak Żydzi odrzucili Jezusa i zamknęli się na Jego naukę, Apostołowie zwracają się bezpośrednio do pogan, którzy z otwartymi sercami – jak słyszymy – naukę tę przyjmowali, radując się i wielbiąc Słowo Pańskie.
Tak też posługa Cyryla i Metodego spotykała się z wielkim oporem tych, ze strony których właściwie powinni oczekiwać największej pomocy. Jak widać, często – paradoksalnie – bywa odwrotnie. Oni jednak nie zrażali się trudnościami, wytrwale pełnili swoją misję – wsparci łaską Bożą, wspierani też życzliwością kolejnych Papieży – dlatego ich posługa przyniosła tak liczne duchowe owoce.
Przykład Świętych Cyryla i Metodego zachęca nas wszystkich do tego, abyśmy pomimo trudności i niepopularności, a nawet niejednokrotnie szyderstwa – i to ze strony nawet najbliższych – byli prawdziwymi apostołami Jezusa i odważnymi, konsekwentnymi świadkami Jego miłości.
W tym duchu pomyślmy:
  • Czy moja chrześcijańska postawa jest jednolita i zdecydowana, czy zależna od opinii i nastroju otoczenia?
  • Czy w pracy nad sobą nie zrażam się pierwszymi niepowodzeniami – czy mam odwagę zaczynać wciąż od nowa?
  • Czy w zadaniu apostołowania jestem otwarty na współpracę z innymi, czy chcę zawsze wszystko zrobić sam?
Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz